Wczoraj wczesnym rankiem
,wyjechalismy do naszych Ceskych Perovic.
Tym razem bylo 3,5 stopnia na plusie
i duzo mniej turystow.
Danio zjechal raz sankami i stwierdzil ze idziemy na obiadek.
Takze ja z Daneczkiem zajelismy miejsca i
zamowilismy zupe.
I patrzylismy przez okna jak Stanislaw z Wojtusiem zjezdzaja na sankach.
Za 10 minut dolaczyl do nas i Wojtus.
W miedzy czasie Stanislaw chwile pozjezdzal i przyszedl za nami na obiad.
Chopaki obowiazkowo po obiedzie ,chcieli zjesc Baworskie knedle z powidlami.
Mniam
Pelny brzuszek ,to szczesliwy Danio
,prawda!
Wojtus po obiedzie odpoczywal.
Niektorzy mieli fajnie ;)
Po odpoczynku ,chlopaki zjezdzali na sankach.
A ja zjezdzalam na nartach.
Tak i teraz ja odpoczywam.
Stanislaw zjezdzal a my lezakowalismy
i jeszcze pieknie wyszlo sloneczko.
Bylo bajecznie.
8 stopni w cieniu.
A tak miej wiecej wyglada
Ski bar.
W srodku drzewo i rozne stare narty
i rekodziela.
Mi najbardziej podobal sie ten piec.
Przepiekny!
Pelen relax ,Danio na chwilke sie zdrzemnal.
I czas wracac
,o 15h wracalismy do domu.
Chlopaki poszaleli
,spodnie mieli mokre
,dwie pary butow
i dwie pary skarpetek.
Na koniec zostali bez butow :) :)
My bysmy jeszcze pozjezdzali
,ale chlopaki trzeciej pary butow juz nie mieli na zmiane.
I co sie dziwic ,Wojtus robil fikolki i turlal sie jak szalony :)
To byl najlepszy wyjazd w gory ♥
See you!
***






































