środa, 14 lutego 2018

Wyjazd w gory 10.02.2018

W sobotni porannek wyruszylismy
na wycieczke jednodniowa w Gory Orlickie.
A dokladnie do Cesky Petrovic.


Ludzi bylo sporo
-wiadomo ferie.
Tuz pod stokiem jest Ski Bar na ,ktory patrzy Wojtus.

 Bylo tam rano -5,5 stopnia
,mnie odrazu uderzyla fala tego mrozu.
I stwierdzilam ze ,dzis nie jest moj dzien na narty.
 O dziwo chlopakom ,nie bylo zimno
zjezdzali jak szaloni :)

 Wzniesienie Adam 765 m n.p.m
,dla nas wzupelnosci wystarczy.
 Czas na obiad ,ja zmarzlam jak pingwiny
(bylam slabo ubrana) ,grzalam miejsce w barze
na ktore czekalam 20 min.

Pierwsze danie ,rosol 
Wojtus udawal ze je.
 Drugie byly ziemniaki ze slonina
i sosem chill (tu zdjecia nie mam ,bo szybko zniknelo)
i bawarska knedla z powidlami
polana czekolda i budyniem.
Te zniknely w sekunde ;)
 I pomalu zaczyna psuc sie pogoda
na stoku robila sie mgla albo nisko chmury byly.
Stanislaw chwilke pozjezdzal.
I pojechalismy do domu.

 Chlopaki byli zadowoleni
,wyjezdzili sie na maxa :)
Nastepnym razem
pojedziemy jak bedzie slonecznie
,a ja na pewno lepiej sie przygotuje.
Przy odjezdzie bylo juz -6 ,ale odczuwalnej bylo wiecej.

***

czwartek, 8 lutego 2018

Ttłusty czwartek ,Fat Thursday


Dzis bylo moje ulubione swieta
tlusty czwartek ,albo jak ja mowie dzien paczka.

I juz myslalam ,ze z pieczenia nic nie bedzie
bo zamowilam forme na oponki
,a jeszcze nie przyszla...no coz.

Jak to bywa w takich sytuacjach
,wymyslilam cos innego.
Plan byl prosty upieklam nasze ulubione muffinki
 ,a potem  z nich zrobilam oponki :)
Polalam niebieska polewa (ja osobiscie nie przepadam)
,ale chlopaki skakali ze szczescia.

 
Pierwsze w ruch poszly niebieskie
,jakze by inaczej.
Niebieskie jeszcze nie zjedzone 
,a czekoladowe na talerzu ,juz czekaja na swoja kolej ;)
Tu przerwa na wode 
,a przy okazji chlopaki robili babelki.
Teraz probujemy czekoladowe
,choc niebieskie jeszce nie zjedzone 
(i gdzie tu logika ,no nic)
Mysle ,ze pytac nie musze czy dobre.
Widok mowi sam za siebie :)


Smacznego 
***