W sobotni porannek wyruszylismy
na wycieczke jednodniowa w Gory Orlickie.
A dokladnie do Cesky Petrovic.
Ludzi bylo sporo
-wiadomo ferie.
Tuz pod stokiem jest Ski Bar na ,ktory patrzy Wojtus.
Bylo tam rano -5,5 stopnia
,mnie odrazu uderzyla fala tego mrozu.
I stwierdzilam ze ,dzis nie jest moj dzien na narty.
O dziwo chlopakom ,nie bylo zimno
zjezdzali jak szaloni :)
Wzniesienie Adam 765 m n.p.m
,dla nas wzupelnosci wystarczy.
Czas na obiad ,ja zmarzlam jak pingwiny
(bylam slabo ubrana) ,grzalam miejsce w barze
na ktore czekalam 20 min.
Pierwsze danie ,rosol
Wojtus udawal ze je.
Drugie byly ziemniaki ze slonina
i sosem chill (tu zdjecia nie mam ,bo szybko zniknelo)
i bawarska knedla z powidlami
polana czekolda i budyniem.
Te zniknely w sekunde ;)
I pomalu zaczyna psuc sie pogoda
na stoku robila sie mgla albo nisko chmury byly.
Stanislaw chwilke pozjezdzal.
I pojechalismy do domu.
Chlopaki byli zadowoleni
,wyjezdzili sie na maxa :)
Nastepnym razem
pojedziemy jak bedzie slonecznie
,a ja na pewno lepiej sie przygotuje.
Przy odjezdzie bylo juz -6 ,ale odczuwalnej bylo wiecej.
***

















