Sobotni poranek zapowiadał się dobrze
,o 10:00 udało nam się ogarnąc i wyruszyc na wycieczkę do zoo.
podróż była całkiem długa 2,5h
o 12:30 mieliśmy przerwę na obiad
(kajzerka + parówki) zakupione w tesco
Daneczke szalał w trawie :)
aż do czasu kiedy zerwał dmuchawca
cio to je??
widok na parkingu zoo
no to idziemy ,kierunek zoo
chwilę potem przez rondo Pani galopuje na koniu!!?
jeszcze tylko sprawdzimy mape
i możemy iśc
pierwsze przywitały nas wydry
bardzo aktywnie się popisywały
,ale to co czekało nas zarogiemy
było jeszcze bardziej zabawne
foki ,robiły show :)
:)
widok z góry
leniwiec
ibis czerwony
idziemy dalej tzn. każdy biegnie a potem w innym kierunku niż trzeba
:)
całe zoo ma takie płaskorzezby ,figurki w stylu majów
tropik
i są małpki :)
jak w dżungli ,powietrze było bardzo suche
niektórzy się tutaj lenią
-leniwiec
:)
:)
cały areal jest w parku
w którym znajduje się mały uroczy zameczek
płaszczki ,można było je karmic
tak i w końcu zwierzęta ,które dzieci widziały z bliska
:)
to była największa atrakcja dla Daneczka
koko
owieczki ,troche schowanie
zoo było podzielone na kontynenty
,co było bardzo fajnie rozwiązanie
mnie najbardziej zachwyciły słonie
a Wojtusia nosorożec ,który był na wyciągnięcie ręki
rybki też robią na dzieciach wrażenie
,szkoda tylko że było jedno akwarium
:)
flamingi
był nawet japoński ogród
w oddali jakieś ptaki
kangury i jeden albinos
był też plac zabaw dla dzieci
,niemusze mówic ,że ciężko było ich stamtąd wyciągnąc
kapucynki
przerwa na lody i powró do domu
Wycieczka była bardzo fajna ,choc podróż całkiem długa.
Pogoda nam dopisałą ,humory też,,,choc niektórzy biegali w zupełnie inną stronę
i mieli swó plan. Nasz mały pędzi wiatr Daneczek.
Nogi bolą mnie jeszcze dziś.
Mimo to weekend był bardzo udany.
Do następnego razu pa!