Niedzielna wycieczka zaczynala sie calkiem niewinnie
,rano spotkalismy sie w Doubravicy
a popoludniu poszlismy razem na spacer ,
cel wieza widokowa.
Pomysl wydawal sie calkiem fajny i prosty.
Jednak okazalo sie ze spacer jest na wyskosci 600 n.p.m
po grzbiecie skal.
Pogoda nam dopisala
slonce swiecilo ,jednak bylo juz chlodniej.
Dziecia humory dopisywaly-co jest najwazniejsze
Dluga prosta przed nami.
juz niedaleko 0,8 km
,ale to bylo najdluzszy odcinek w moim zyciu
szlismy pod gorke i z gorki
i tak cala droge az do wiezy
Wojtusiowi to wchodzenie pod gorke bardzo sie podobalo
na gorze czekaly na niego Krasnoludki z kamieni
co raz bilizej 0,4km ,a jednak tak daleko
tu jestesmy juz bardzo wysoko
wspaniale widoki
Danio nam sie tutaj rozchodzil
sam chcial sie wspinac po skalach
jakby robil to przez cale zycie
nasz cel w zasiegu reki,
wieza schowana za skalami i przyslonieta koronami drzew
widok magiczny ,zapiera dech-moj napewno ;)
niesamowity widok ,jakby czas sie zatrzymal
co ciekawe wiezy z drogi nie bylo widac
co mnie troche dezorientowalo,
musialam im wiezyc na slowo
Wycieczka byla dla mnie niesamowitym odkryciem
przede wszystkim zaskoczyly mnie mile dzieci
ze chodzily pod gorke i z gorki
ze tak dzielnie sie wspinaly
i daly rade pokonac ponad 6km!
no Daneczek z mala pomoca ;) ,ale naprawde wspinal sie jak szalony.
Bylismy przyjemnie zmeczeni
oraz pozytywnie nastawieni.
Oby wiecej takich wrazen!
Ozyly wspomnia z Angli ,gdzie takie kilometrowe
wycieczki byly na porzadku dziennym.
Tylko ze tym razem jest fajniej
bo ta radosc moge podzieli sie, jeszcze z dwoma malymi osobkami.