niedziela, 1 maja 2016

ZOO Zlin

Sobotni poranek zapowiadał się dobrze
,o 10:00 udało nam się ogarnąc i wyruszyc na wycieczkę do zoo.
 podróż była całkiem długa 2,5h
o 12:30 mieliśmy przerwę na obiad
(kajzerka + parówki) zakupione w tesco
 Daneczke szalał w trawie :)
 aż do czasu kiedy zerwał dmuchawca
cio to je??
 widok na parkingu zoo
no to idziemy ,kierunek zoo
 chwilę potem przez rondo Pani galopuje na koniu!!?
 jeszcze tylko sprawdzimy mape
i możemy iśc
 pierwsze przywitały nas wydry
 bardzo aktywnie się popisywały
 ,ale to co czekało nas zarogiemy
było jeszcze bardziej zabawne
foki ,robiły show :)
 :)
 widok z góry
 leniwiec
 ibis czerwony
 idziemy dalej tzn. każdy biegnie a potem w innym kierunku niż trzeba
 :)
 całe zoo ma takie płaskorzezby ,figurki w stylu majów
 tropik
 i są małpki :)
 jak w dżungli ,powietrze było bardzo suche
 niektórzy się tutaj lenią
-leniwiec
 :)
 :)
 cały areal jest w parku 
w którym znajduje się mały uroczy zameczek
 płaszczki ,można było je karmic
tak i w końcu zwierzęta ,które dzieci widziały z bliska
 :)
 to była największa atrakcja dla Daneczka
koko
 owieczki ,troche schowanie
 zoo było podzielone na kontynenty 
,co było bardzo fajnie rozwiązanie
 mnie najbardziej zachwyciły słonie
 a Wojtusia nosorożec ,który był na wyciągnięcie ręki

 rybki też robią na dzieciach wrażenie 
,szkoda tylko że było jedno akwarium
 :)
 flamingi
 był nawet japoński ogród
 w oddali jakieś ptaki
 kangury i jeden albinos
 był też plac zabaw dla dzieci
,niemusze mówic ,że ciężko było ich stamtąd wyciągnąc
 kapucynki
 przerwa na lody i powró do domu

Wycieczka była bardzo fajna ,choc podróż całkiem długa.
Pogoda nam dopisałą ,humory też,,,choc niektórzy biegali w zupełnie inną stronę
i mieli swó plan. Nasz mały pędzi wiatr Daneczek.
Nogi bolą mnie jeszcze dziś.
Mimo to weekend był bardzo udany.
Do następnego razu pa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz